Rozdział 3

Po wypakowaniu swoich rzeczy pobiegłam na dół, żeby oznajmić cioci, iż wychodzę. Przebiegłam cały dom, jednak Nancy nigdzie nie było. Na lodówce zostawiła kartkę na której poinformowała mnie, że pojechała do sklepu. Nie miałam czasu i ochoty poczekać aż wróci, więc wyszłam nie uprzedzając jej o tym. Wsiadłam do auta, włączyłam radio,przekręciłam kluczyk w stacyjce i wyruszyłam.
Nucąc pod nosem piosenkę dojechałam pod dom mojego przyjaciela Ashtona. Mieszkał w willi po rodzicach, którzy zginęli dwa lata temu w wypadku samochodowym. Nasi rodzice się kiedyś przyjaźnili. Poznałam Ashtona gdy miałam 5 lat. Były wtedy urodziny jego taty, na które ciocia i wujek zostali zaproszeni. Kazali nam się wtedy razem bawić, co nam się zbytnio nie podobało.
Gdy nasze rodziny zaczęły spędzać ze sobą więcej czasu - zaczęliśmy się do siebie przekonywać. Tak oto nieciekawa znajomość przerodziła się w przyjaźń. Ashton zawsze mi pomagał w trudnych chwilach, tak samo jak ja mu. Nie tylko był moim przyjacielem. Był dla mnie jak brat.
Zapukałam do drzwi. Miałam odchodzić, gdy nagle otworzyły się drzwi. Stał w nich Ash. Nie widziałam się z nim od pogrzebu jego rodziców, potem dostałam stypendium do lepszej szkoły w Sydney i jakoś nie było czasu.
- Wow, kogo moje oczy widzą. - powiedział chłopak widząc mnie w drzwiach.
- Witaj Ashton. - odpowiedziałam z uśmiechem od ucha do ucha.
- Co się takiego wydarzyło, że mnie odwiedziłaś? - zapytał podnosząc lewą brew.
- Tak witasz swoją przyjaciółkę? - zaśmiałam się. - Nie cieszysz się na mój widok?
- Przepraszam, po prostu jestem zdziwiony. Hej! - odpowiedział przutulając mnie jak małe dziecko. - Cieszę się, że Cię widzę. Chodź, wejdź, chłopaki są u mnie i pewnie się ucieszą.
Idąc przez korytarz jego domu, rozglądałam się. Nic się nie zmieniło.
Przechodząc przez próg do salonu ujrzałam trzech chłopaków. Na konsoli grał Luke i Calum, a obok nich siedział Michael, który patrzył na ich rozgrywkę.
- Patrzcie kto nas odwiedził. - krzyknął do chłopaków Ashton, a ja zaraz po nim.
- Wow, cześć Chriss. - pierwszy przywitał się Mikey. Zaraz po nim Calum i Luke.
- Dawno się nie widzieliśmy, siadaj i opowiadaj, co u Ciebie.
Usiadłam wygodnie na kanapie i zaczęłam odpowiadać. Chłopcy prawie się nie zmienili. Spostrzegłam wielkie mięśnie u Ashtona i Caluma. Można było się domyślić, że ćwiczyli na siłowni. U Lukeya niestety nie mogłam określić czy ma mięśnie, czy nie, ponieważ miał na sobie bluzę. U Mikeya żadnych mięśni nie było widać. Widocznie nie lubił ćwiczyć.
Nic nowego się nie dowiedziałam. Chłopcy robili to, co robili wcześniej, czyli żyli beztrosko i na krawędzi.
- Chłopcy, mam do Was pytanie... - powiedziałam niechętnie. Spojrzeli się na mnie i przytakneli głową, dając mi do zrozumienia, że mam pytać.
- Otóż .. Od pewnego czasu mam odczucie, że ktoś mnie śledzi. Boję się, że wkońcu postanowi się pokazać i mnie skrzywdzi. Chciałabym zebyście się dowiedzieli kto to i po co to robi, dobrze?
Zwracałam się do ekspertów w tej dziedzinie. Chłopaki prowadzili tryb życia gangstera. Zawsze jakiś człowiek z innego gangu, któregoś z nich śledził, więc wiedzieli co to znaczy być obserwowanym.
- To nie będzie takie łatwe, ale zobaczymy co da się zrobić.
Ta odpowiedź mnie usatysfakcjonowała. Byłam pewna, że niedługo będę mogła swobodnie poruszać się po Sydney. Bez obawy, że ktoś mnie śledzi.
Wróciłam do domu. Była godzina 00:30. Dość długo z nimi siedziałam, ale lubiłam z nimi spędzać czas. Brakowało mi ich w Sydney. Mimo, że mieli dużo problemów - przez co ja też miałam - lubiłam ich. Bardzo.
Wchodząc do domu zauważyłam światełko palące się w salonie. Cholera, czekają na mnie i będą prawić mi teraz kazanie.
- Hej? Dlaczego jeszcze nie śpicie? -
zapytałam pierwsza.
- Witaj królewno. A dlaczego Ty tak późno przychodzisz do domu? - drugi zapytał wujek. - Idź spać, bo jest późno.
Zrobiłam jak powiedział - poszłam na górę spać. Pościeliłam sobie łóżko i zasnęłam na miękkim materacu, otulona kołdrą w zeberke.


----------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że post jest krótki. Nie mam czasu na pisanie opowiadań, ponieważ wakacje zaraz się kończą i trzeba jakoś ten czas wykorzystać. :D

Żegnam, do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz